Chwilami zazdroszczę im takiego codziennego, nudnego szczęścia, tylko z tego powodu, że są razem i patrzą na rośliny. Ja nigdy nikomu nie umiałam dać spokoju. Sobie też.(Agnieszka Osiecka po latach o ostatnim małżeństwie Jeremiego Przybory)
Pięknie wydana książka, zawierająca listy, kartki pocztowe, telegramy, notatki, wiersze, piosenki, zdjęcia niezwykle utalentowanych, szalejących za sobą ludzi, uporządkowane i opatrzone komentarzami przez przyjaciółkę obojga - Magdę Umer. Momentami miałam zawstydzające wrażenie, jakbym przeglądała po kryjomu cudzą, intymną korespondencję.
Trafił swój na swego.
Takie talenty, takie urody, takie inteligencje i takie poczucia humoru zdarzają się raz na sto lat.
Obydwoje byli dziećmi szczęścia obdarzonymi przez los więcej niż talentem. Geniuszem. Czyli kłopotem.
Ich uczucie nie służyło właściwie nikomu oprócz nas, czytelników. Unieszczęśliwiało Bogu ducha winne dzieci, pozostawione żony i zasmarkanych z miłości, odsuniętych na boczny tor chłopców.
Unieszczęśliwiło w końcu także samych zakochanych.
Ale z tej dziwnej miłości powstały najpiękniejsze piosenki.
Piękne listy, często smutne, przepełnione tęsknotą, czasem pełne wyrzutów (bo niełatwa to była miłość) lub czułych wyznań, czasem zabawne, ukazujące wzajemną fascynację dwojga genialnych poetów, zarówno zupełnie "prywatną", jak i "zawodową". Zdecydowanie lepiej je przeczytać, niż czytać czyjąś relację o nich.
Przedtem w ogóle nie przypuszczałam, że mężczyzna może zająć ważne miejsce w moim życiu. Miałam kącik w sercu dla chłopców, ale mieściło się to gdzieś pomiędzy pisaniną a podróżami, przyjaźniami z ludźmi etc.
Teraz wiem na pewno, że jesteś najważniejszy ze wszystkiego, co mam (chociaż w końcu tak bardzo Ciebie nie mam). Boję się, że Ty wcale tego mojego kochania nie czujesz, bo nie przejawia się ono w żadnej formie dbania o Ciebie. Chciałabym jednak, żebyś pamiętał, że ja o siebie przecież też nie dbam. Jestem czasem dla Ciebie nieczuła, ale ja i dla siebie jestem nieczuła.
Śpiewaczko Moja Ucieszna!
(...) W czasie Twojej nieobecności uświadomiłem sobie, że właściwie jesteś całym moim życiem towarzyskim, że teoretycznie to nawet i chciałbym poobcować sobie z jakimiś fajnymi ludźmi, ale tacy nie istnieją, i kiedy pomyślę o zadzwonieniu do kogoś istniejącego, słuchawka zaczyna ważyć pół tony i nie jestem w stanie jej podnieść. (...) Natomiast coraz lepiej dostosowuję się do spędzenia czasu samemu, z przyjemnością myślę o wieczornym powrocie do domu na Pragę, o tym, że nikt mnie nie będzie pytał, gdzie byłem, chociaż właściwie nie byłem nigdzie i zamiast smutnych, nabrzmiałych wyrzutem spojrzeń i wymownego milczenia zastanę zadowolone raczej, że wracam, meble, życzliwy gaz w kuchni i łazience i Twoją fotografię, zupełnie obojętnie patrzącą w Swoją stronę, z której ja za chwilę nadejdę, pozwól zażartować.
Związek przetrwał około dwa lata. Wzajemne zainteresowanie - do końca życia. Po ponad dwudziestu latach od tej burzliwej historii miłosnej Agnieszka Osiecka rozmawia z Jeremim Przyborą po premierze przedstawienia "Zimy żal" opartego na piosenkach jego i Jerzego Wasowskiego - a tak to wspomina Magda Umer:
Są daleko, nie słyszę słów, ale coś tak niezwykłego dzieje się między tymi dwojgiem, że nie mogę oderwać od nich oczu. On się uśmiecha, ona płacze, wręcza mu żółtą różę, całują się nieśmiało. Są nagle tacy młodzi. Scena jak z filmu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz