wtorek, 28 maja 2013

Adventure. 17 niesamowitych wypraw

Siedemnaście krótkich relacji różnych autorów z wypraw po całym świecie. Niektóre napisane lepiej, inne gorzej, ale wszystkie opowiadają o ludziach z pasją, ciekawych świata, odważnych. Dużo świetnych zdjęć.

Przeprawa przez puszczę Minkebe w Gabonie
Andrzej Muszyński: wyprawyzreporterem.pl
Paweł Wojtyszyn: wagabundo.pl
Tomek Gola: fikcja.pl

Wspinaczka na Grenlandii
David Kaszlikowski: davidkaszlikowski.com

Z dzieckiem w hawajskich jaskiniach
Katarzyna Biernacka i Marcin Gala: speleo.pl

Rowerem przez Chiny, Laos, Wietnam i Kambodżę
Robert Robb Maciąg: ku-sloncu.org





sobota, 25 maja 2013

Sylwia Chutnik, Cwaniary

Halina i Celina straciły narzeczonych. Halina jest w zaawansowanej ciąży, ale nie przeszkadza jej to brać udziału w bójkach i pić wódki. Jej Antek został zamordowany, bo naraził się nieuczciwemu deweloperowi. 
Młode wdowy, za młode na śmierć cudzą i swoją. Widać je rano na cmentarzach, jak idą w czarnych rajstopach i nie patrzą na boki. Przeczekują życie, spędzają je, jak się spędza irytującą muchę ze stołu. Widać je także, gdy wieczorem kupują wino i zapraszają koleżanki. Przyjdź, proszę cię, nie mogę zostać sama. A koleżanki na początku przychodzą, ale potem coraz częściej nie mają czasu. Piszą tylko na komórkach "kochana, sorry, dziś nie mogę". I nie dodają, że nie mogą, bo idą ze swoim chłopakiem do kina; nie chcą drażnić. Nie chcą epatować swoją stabilizacją domową, bo jak tu komuś powiedzieć, że jest dobrze, kiedy u tego kogoś przeszedł huragan i spierdolił całe życie. Teraz weź to posprzątaj wszystko, weź to ogarnij!
Dwie, może trzy rzeczy nadają teraz sens życiu dziewczyny: bójki, wizyty na cmentarzu i odwiedziny u babci. Bije się tych, którzy na to zasługują: damskich bokserów, kolesi zaczepiających dziewczyny, donosicieli (bo donosić nie wolno), tych, którzy śmiecą... Lista jest długa. Dziewczyny, czasem wraz z koleżankami, chorą na raka Bronką i ofiarą przemocy domowej, Stefcią, pilnują porządku w Warszawie. Mają wiele przydatnych kontaktów, ludzi, którzy potrafią poruszać się kanałami, zakładać ładunki wybuchowe, zdobyć trujące rośliny. Halinie, Celinie i Bronce wymierzanie sprawiedliwości, szukanie zemsty, czasem w imieniu innych, słabszych, jest niezbędne do życia. To jest ich misja. Stefania chwilowo jest poniewierana przez męża, ale jeszcze zapłonie w niej ten sam zapał, co w  przyjaciółkach.
Oczywiście potem można sobie wstrzykiwać nieśmiertelny botoks i twarz jak pupcia. Twarz niewyrażająca emocji, a to akurat się dobrze składa, bo kobiety nie powinny reagować zbyt histerycznie na życie. Najlepiej w ogóle nie reagować. Wstrzyknąć sobie wiele rzeczy pod skórę i ani się człowiek nie zdziwi, ani zasmuci. Twarz o wyrazie wszystkiego i niczego. (...) Pomyślcie też o tym, bo lepiej żyć bez emocji. Jak mnie mąż bił, to sobie potem ostrzykiwałam całą skórę i od razu lepiej.
Uczestnicząc w bójkach, czują, że naprawdę żyją, ale mimo to, często dopada je rozczarowanie, smutek i rozpacz.
No nie. Znowu nas oszukano, znowu nam źle powiedziano, że żyć będziemy wiecznie i mieć będziemy szczęście. Ale wszędzie zło, do niczego to życie, skoro ukochani latają nam nad głową w formie przezroczystego tchnienia czy jakiejś, bo ja wiem, wypsikanej ze spreju chmurki. Jak żyć, skoro oni nie żyją?
Dziewczyny są przyzwyczajone do tego, że bliscy odchodzą. Z własnej woli lub z przyczyn niezależnych. Mogą liczyć na siebie wzajemnie, a w końcu tylko na jedną osobę - na samą siebie. Bo kiedy się umiera, to nikt nie może już pomóc i człowiek jest sam.
Lepiej zamiast śniadania włączyć komputer. Na jego ekranie widać właśnie ulubione zdjęcie Celiny. Na zdjęciu tym mała dziewczynka w otoczeniu Mężczyzn Swojego Życia - taty i dziadka. Tata zostawił rodzinę i wyjechał, dziadek umarł. Ale to potem, bo na razie dziewczynka ze zdjęcia ma cztery lata i jest na spacerze. Ubrana w niebieski płaszczyk i czerwone kozaczki patrzy ufnie w obiektyw, bo wie, że nic złego jej się nie stanie, kiedy otaczają ją najbliżsi. Tatusiu! - Słucham. - Obronisz mnie? - No jasne, kochanie, będę zawsze przy tobie. - Dziadziusiu! - Słucham. - Obronisz mnie? - No jasne, wnusiu, będę zawsze przy tobie.
I teraz to zdjęcie wygląda tak: jakiś most, ciąg latarni po horyzont, a na środku stoi dorosła kobieta w niebieskim płaszczu i gapi się zdziwiona w obiektyw. Stoi tam sama jak debil, bo tak ją właśnie załatwili. I tak tam będzie stała, aż ją coś na tym moście przejedzie albo piorun z nieba walnie. Tak tam będzie sobie zdziwiona stała. Oszukana.


piątek, 24 maja 2013

J.K.Rowling, Trafny wybór

Barry Fairbrother, który umiera na początku powieści, jest jednym z niewielu przyzwoitych mieszkańców Pagford, choć wychował się w ogólnie pogardzanym Fields. Pozostali, starsi i młodsi, mają swoje małe, brzydkie sekrety, które czasem przedostają się do publicznej wiadomości i zawstydzają właścicieli. 
W cichym i spokojnym miasteczku śmierć Barry'ego budzi poruszenie. Jedni są niemal zadowoleni - zwolniło się miejsce w Radzie, jest możliwość wybrania kogoś, kto poprze plan odłączenia Fields i likwidacji ośrodka pomocy społecznej, dla innych - jego rodziny, przyjaciół i podopiecznych - jest to ogromny cios i tym ludziom nikt go nie zastąpi.
Jedną z osób, która wiele straciła po tym nagłym odejściu, jest nastoletnia Krystal Weedon. Na matce, narkomance, nie może polegać,    zwykle dziewczyna musi się nią opiekować, podobnie jak kilkuletnim bratem. 
- Będzie ci ciężej niż innym, Krys - zapowiedział jej kiedyś pan Fairbrother. - Mnie też było ciężko. Ale możesz z tego wyjść. Nie musisz dalej iść tą drogą.
Miał na myśli przykładanie się do nauki i takie tam, ale było już za późno na tego rodzaju pierdoły. Niby w czym miałoby jej teraz pomóc czytanie?
Dwaj przyjaciele Barry'ego, Gavin i Colin, zmagają się nie tylko z poczuciem straty, ale głównie z własnymi problemami. Gavin nie potrafi zaangażować się w związki z kolejnymi kobietami, Colin przez całe życie ukrywa krępujące skłonności i mimo, iż czasem wyjście z domu napełnia go strachem, postanawia kandydować do Rady, choć ma nikłe szanse na zwycięstwo.
(...) Gavin Hughes namydlił się pod gorącym prysznicem, zastanawiając się, dlaczego nigdy nie miał tyle odwagi co inni. Jakim cudem inni mężczyźni dokonywali właściwych wyborów spośród nieskończonych możliwości? Zżerała go tęsknota za życiem, któremu przyglądał się z daleka, ale nigdy go nie zasmakował, a jednocześnie wzbierał w nim lęk. Wybór niesie z sobą ryzyko: podejmując decyzję, trzeba porzucić wszystkie inne możliwości.
Colin bez żalu patrzył, jak Parminder zabiera mu talerz. Mdłości kłębiące się w jego żołądku były jeszcze gorsze, niż kiedy przyszli. Czuł się tak oddalony od trojga swoich towarzyszy, że równie dobrze mógłby siedzieć zamknięty w bańce z grubego szkła. Aż nazbyt dobrze znał to uczucie, coś jakby chodzenie w olbrzymiej zamkniętej sferze zmartwień i obserwowanie, jak przed oczami przetaczają się koszmary przysłaniające świat zewnętrzny.
Syn Colina, Fats, gardzi ojcem i żyje według zasad, które sam ustala. 
Fats uważał, że dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości popełnia błąd, który polega na wstydzeniu się tego, kim się jest: ludzie kłamali w tej kwestii - kłamali i udawali kogoś innego. Dla Fatsa uczciwość była walutą, jego bronią i sposobem na życie. Innych bycie uczciwym przerażało albo szokowało. Fats odkrył, że pozostali śmiertelnicy wikłają się w kłopotliwe sytuacje i grę pozorów, skazując się na życie w ciągłym strachu, że prawda o nich wyjdzie na jaw.
Ta powieść to galeria precyzyjnie nakreślonych postaci. J.K. Rowling bezlitośnie obnaża małostkowość i egoizm, czasem jednym celnym zdaniem, bez  taniego sentymentalizmu pochyla się także nad losem tych, którym się w życiu nie udało i dla których nie ma już nadziei. 

niedziela, 19 maja 2013

Bryn C. Collins, Emocjonalna niedostępność

Ten poradnik przyciągnął moją uwagę ciekawym porównaniem we wprowadzeniu. Autorka zachęca czytelnika (kobietę) do wyobrażenia sobie, że została zaproszona na przyjęcie. Nie jest pewna, jakiego rodzaju będzie przyjęcie, więc ubiera się neutralnie. Ma nadzieję na wspaniałą zabawę. Drzwi otwiera gospodarz w smokingu i zaczyna od wymówek: "spóźniłaś się", "nie jesteś odpowiednio ubrana", "nie przyniosłaś ciasteczek". Kobieta bardzo chce spełnić wszystkie wymagania, wyrzuca sobie, że nie pomyślała o wszystkim wcześniej, gorączkowo zastanawia się, czy zdąży się przebrać, upiec ciasteczka i wrócić z powrotem, aby zająć honorowe miejsce u boku gospodarza. Gospodarz jest pełen wątpliwości i wyraża swoje niezadowolenie. 
Oto jak odczuwa się emocjonalnie niedostępny związek. Nigdy nie jesteś dość dobry, żeby dostać się na przyjęcie. (...) Ale kiedy naprawisz to, co było nie w porządku za pierwszym razem, znajdzie się coś innego, co także jest trochę nie tak jak trzeba. Kiedy i to naprawisz, pojawi się kolejny, równie drobny problem. Twój gospodarz wcale nie zamierza uczynić ciebie - ani nikogo innego - gościem honorowym. Twój gospodarz nie potrafi uczynić cię gościem honorowym ani nawet otworzyć drzwi, żeby cię wpuścić do środka. Twój gospodarz cierpi na niedostępność emocjonalną, czyli na niezdolność do wyciągnięcia ręki i zbudowania uczuciowej więzi z inną osobą.
Gdyby kobiecie udało zajrzeć się do środka, ze zdziwieniem spostrzegłaby, że to, co wydawało się idealnym przyjęciem, jest tylko jego namiastką, grą pozorów. Muzyka i rozmowy dobiegają z magnetofonu i telewizora, ludzi zastępują kartonowe figury, a jedzenie to gulasz w glinianym garnku.