Irlandia, Szwajcaria, Włochy, Hiszpania, Japonia, Holandia. Gorączka podróży i refleksyjny spokój. Dramatyzm i melancholia. Historyczne wydarzenia i drobne ciekawostki. Relikty przeszłości i zmiany cywilizacyjne. Panorama i szczegół. Reportaż i poezja. "Hotel nomadów" to wybór esejów o podróżach Ceesa Nootebooma z ostatnich czterech dekad. Autor pokazuje, jak można patrzeć na świat i przekonuje, że poznawanie świata jest także formą samopoznania. (fragm. opisu wydawnictwa)
Powyższe tak dobrze oddaje zawartość książki, że właściwie niewiele mam do dodania. Może tylko to, że na wielu stronach urzekające jest pochylenie się nad szczegółami (kwiat, ryba, rzeźba), poetyckie spojrzenie na wydawałoby się banalne sprawy i celne, oryginalne metafory.
Bliski jest mi pogląd, że zwiedzając świat, nie tylko poznajemy inne krajobrazy, zabytki, kulturę, ludzi, ale również, a może przede wszystkim, dowiadujemy się czegoś o sobie samych.
Skrywanym i podświadomym celem niektórych podróży jest wprawienie podróżnika w całkowite zakłopotanie, takie oderwanie go od korzeni, że jego własne życie wydaje się na tyle mgliste, że z wielkim trudem będzie mógł do niego powrócić. Dopiero wtedy naprawdę byłeś daleko, tak bardzo gdzie indziej, że być może stałeś się przez to innym człowiekiem.









