piątek, 24 maja 2013

J.K.Rowling, Trafny wybór

Barry Fairbrother, który umiera na początku powieści, jest jednym z niewielu przyzwoitych mieszkańców Pagford, choć wychował się w ogólnie pogardzanym Fields. Pozostali, starsi i młodsi, mają swoje małe, brzydkie sekrety, które czasem przedostają się do publicznej wiadomości i zawstydzają właścicieli. 
W cichym i spokojnym miasteczku śmierć Barry'ego budzi poruszenie. Jedni są niemal zadowoleni - zwolniło się miejsce w Radzie, jest możliwość wybrania kogoś, kto poprze plan odłączenia Fields i likwidacji ośrodka pomocy społecznej, dla innych - jego rodziny, przyjaciół i podopiecznych - jest to ogromny cios i tym ludziom nikt go nie zastąpi.
Jedną z osób, która wiele straciła po tym nagłym odejściu, jest nastoletnia Krystal Weedon. Na matce, narkomance, nie może polegać,    zwykle dziewczyna musi się nią opiekować, podobnie jak kilkuletnim bratem. 
- Będzie ci ciężej niż innym, Krys - zapowiedział jej kiedyś pan Fairbrother. - Mnie też było ciężko. Ale możesz z tego wyjść. Nie musisz dalej iść tą drogą.
Miał na myśli przykładanie się do nauki i takie tam, ale było już za późno na tego rodzaju pierdoły. Niby w czym miałoby jej teraz pomóc czytanie?
Dwaj przyjaciele Barry'ego, Gavin i Colin, zmagają się nie tylko z poczuciem straty, ale głównie z własnymi problemami. Gavin nie potrafi zaangażować się w związki z kolejnymi kobietami, Colin przez całe życie ukrywa krępujące skłonności i mimo, iż czasem wyjście z domu napełnia go strachem, postanawia kandydować do Rady, choć ma nikłe szanse na zwycięstwo.
(...) Gavin Hughes namydlił się pod gorącym prysznicem, zastanawiając się, dlaczego nigdy nie miał tyle odwagi co inni. Jakim cudem inni mężczyźni dokonywali właściwych wyborów spośród nieskończonych możliwości? Zżerała go tęsknota za życiem, któremu przyglądał się z daleka, ale nigdy go nie zasmakował, a jednocześnie wzbierał w nim lęk. Wybór niesie z sobą ryzyko: podejmując decyzję, trzeba porzucić wszystkie inne możliwości.
Colin bez żalu patrzył, jak Parminder zabiera mu talerz. Mdłości kłębiące się w jego żołądku były jeszcze gorsze, niż kiedy przyszli. Czuł się tak oddalony od trojga swoich towarzyszy, że równie dobrze mógłby siedzieć zamknięty w bańce z grubego szkła. Aż nazbyt dobrze znał to uczucie, coś jakby chodzenie w olbrzymiej zamkniętej sferze zmartwień i obserwowanie, jak przed oczami przetaczają się koszmary przysłaniające świat zewnętrzny.
Syn Colina, Fats, gardzi ojcem i żyje według zasad, które sam ustala. 
Fats uważał, że dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości popełnia błąd, który polega na wstydzeniu się tego, kim się jest: ludzie kłamali w tej kwestii - kłamali i udawali kogoś innego. Dla Fatsa uczciwość była walutą, jego bronią i sposobem na życie. Innych bycie uczciwym przerażało albo szokowało. Fats odkrył, że pozostali śmiertelnicy wikłają się w kłopotliwe sytuacje i grę pozorów, skazując się na życie w ciągłym strachu, że prawda o nich wyjdzie na jaw.
Ta powieść to galeria precyzyjnie nakreślonych postaci. J.K. Rowling bezlitośnie obnaża małostkowość i egoizm, czasem jednym celnym zdaniem, bez  taniego sentymentalizmu pochyla się także nad losem tych, którym się w życiu nie udało i dla których nie ma już nadziei. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz