piątek, 15 marca 2013

Bernhard Schlink, Lektor

Bohaterem i narratorem jest mężczyzna, który jako 15-letni chłopiec zakochał się w 36-letniej Hannie, wiedząc o niej tylko to, że jest piękna, pociągająca i pracuje jako konduktorka w tramwaju. Poznali się, gdy on zachorował, a ona zaopiekowała się nim i pomogła mu dotrzeć do domu. Po wyzdrowieniu, zgodnie z poleceniem matki, przyniósł jej kwiaty w dowód wdzięczności, a później przychodził już z własnej woli. Oprócz łączącego ich pożądania, stałym punktem spotkań było czytanie na głos - Michael został lektorem Hanny, nie wiedząc początkowo, że jest to dla niej co najmniej równie ważne, jak intymna strona ich związku.
Chłopiec zaangażował się w ten układ całym sobą, ale nigdy nie był pewien, czy jego wybranka jest równie mocno zakochana, czy może traktuje go przedmiotowo.
Pewnego dnia Hanna zniknęła bez pożegnania. Żadna z kobiet, z którymi był po niej, nie mogła mu jej zastąpić. Każdą, wcześniej czy później, zaczynał porównywać do swojej młodzieńczej fascynacji. 
Po latach nieoczekiwanie spotyka Hannę na sali sądowej. On jest tam obserwatorem, będąc studentem prawa, ona jest oskarżona o spowodowanie śmierci wielu kobiet i dzieci, jako była strażniczka obozu koncentracyjnego. Michael doświadcza sprzecznych emocji: przypomina sobie, co do niej czuł, wstydzi się, że kochał osobę, która była zdolna do zbrodni, próbuje zrozumieć, dlaczego to zrobiła, w jakim stopniu była świadoma tego, co się dzieje, chce jej pomóc, ale nie potrafi stanąć z nią twarzą w twarz. Hanna plącze się w zeznaniach, sama się pogrąża, sprawia wrażenie, jakby nie znała treści aktu oskarżenia, jakby nie wiedziała, że można było nie wykonać rozkazu przełożonych; podczas procesu zastanawia się nad swoim postępowaniem i usiłuje je zrozumieć. 
Nic nie kończy się wraz z ogłoszeniem wyroku. Dla obojga rozpoczyna się kolejny etap życia, w którym mimo iż oddaleni, będą w pewien sposób blisko siebie.
Lektura zmuszająca do refleksji i stawiająca wiele trudnych pytań. Ja przeczytałam ją trochę za szybko, ale nie miałam wyboru - dwa wieczory w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów (książka z tamtejszej biblioteczki).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz