To nie pierwszy i z pewnością nie ostatni kryminał tej autorki, po który sięgnęłam. Czyta się jednym tchem. Dobrze napisany, ciekawa intryga i sympatyczna, nietuzinkowa główna bohaterka. Eberhard Mock, Edward Popielski czy Kurt Wallander są moimi ulubieńcami, ale Anastazja Kamieńska w niczym im nie ustępuje. Jest niezwykle inteligentna, doskonale radzi sobie z logicznym porządkowaniem faktów i wyciąganiem wniosków, potrafi przejrzeć przeciwnika na wylot, zna pięć języków obcych, umie ironicznie patrzeć na samą siebie... To nawet nie połowa zalet i cech, z których każda pomaga jej sprawnie rozwiązać nawet najbardziej skomplikowane zagadki.
Kamieńska wyjeżdża do sanatorium podreperować zdrowie, które nieco jej szwankuje mimo młodego wieku. Nie da się jednocześnie leczyć kręgosłupa i zaburzeń krążenia, więc zdecydowanie wybiera to pierwsze. Sumiennie wykonuje ćwiczenia zalecone przez lekarza, a wolny czas poświęca na dodatkową stałą pracę - tłumaczy kryminał, łatając w ten sposób dziurę w budżecie.
Miastem, w którym się znalazła, mądrze rządzi "ojciec chrzestny", Eduard Pietrowicz Denisow. Miasto jest czystsze i ładniejsze, a ludzie bardziej zadowoleni z życia, niż w innych rejonach Rosji. Sielankę burzy jednak pojawienie się obcej grupy przestępczej, działającej na terenie sanatorium "Dolina". Denisow jest wściekły. Postanawia wytropić i zlikwidować intruzów.
W środku wydarzeń znajdzie się Nastia, ale zajęcie stanowiska i samo zaangażowanie się w śledztwo nie będzie dla niej łatwe z powodu urażonej dumy. W grę wejdzie również słabość do jednego z członków bandy, czarującego Damira, który ma tylko jedną wadę - kłamie. A kiedy ostatni element układanki znajdzie się na swoim miejscu, Anastazja będzie marzyła o jak najszybszym opuszczeniu tego pozornego raju na ziemi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz